sobota, 18 sierpnia 2012

Paris, tueur de rêves.

prologue

Paryż nocą, ciemne uliczki rozświetlone jedynie przygaszonym 
światłem starych latarni, unoszący się w powietrzu zapach najlepszej w świecie kawy i Ty, stojąca na środku Mostu Aleksandra III w swojej ulubionej sukience. Zakochana w latach dwudziestych, bawiąca się kroplami deszczu, spoglądająca na mnie kątem oka, a co najważniejsze - szczęśliwa. 
Widząc jak Cię obserwuję zaśmiałaś się chowając bladą twarz
w kruchych dłoniach. Czasem, a raczej tak często zachowujesz się jak dziecko. Nieśmiała, niewinna, a w głębi duszy dojrzała. Po wielu przejściach, wciąż budząca zaufanie. Tak wiele zalet, a zarazem wad w których ciężko byłoby się nie zakochać. Nie jednemu zawróciła w głowie czerwona falbana unosząca się bezwiednie przy jesiennym wietrze, nie próbowałaś tego nawet ukryć. Co kilka dni oglądasz swój album ukazując jak wiele zdołałaś zdziałać w życiu.
Traktujesz ich jak zdobycze, mówisz jak o trofeach, jednak to tylko
 sens twojego życia, mam rację? Nie potrafisz wyobrazić sobie kolejnego dnia bez towarzysza. Nie chodzi tylko o zaspokojenie, musisz mieć kogoś komu mogłabyś poświęcić czas którego on nie potrzebował. Ja mam być kolejną z nich, a mimo wizji rychłego odrzucenia pojawiającej się po opuszczeniu powiek nie potrafię Ci się oprzeć. Brakuje sił aby odrzucić otumaniający zapach perfum towarzyszący na każdym kroku, utrata chęci by odepchnąć od siebie wizję mocno umalowanych ust poświęconych tylko dla mnie. Naprawdę nie są tylko dla mnie, masz swój świat.
Błądzisz po świecie trzymając pod rękę mężczyznę swojego
życia, którym nie byłem ja. Masz kogoś kto mimo wybryków wciąż nie pozwoli Ci odsunąć się na krok. Twój mąż jest równie uzależniony, prawda? Jak każdy. Pół miasta wodzi wzrokiem za czerwonymi obcasami pewnie stukającymi o kamienne uliczki, a Ty cieszysz się za każdym razem gdy ktoś rzuci elegancki, bądź chociażby nędzny komplement. Wszystko ma dla ciebie znaczenie, zawsze miało i mimo tego, że znam Cię dopiero kilka miesięcy czuję, że mógłbym napisać o tobie książkę. Tak droga Catherine, jesteś natchnieniem, które wpuszczasz do moich płuc wraz z papierosowym dymem. Nie jesteś idealna, jednak sprawiasz wrażenie lepszej od wszystkich. Więcej, jesteś lepsza od wszystkich.
- Przestań. - Usłyszałem twój cichy, ciepły głos wyrywający mnie
z rozmyśleń. Nawet nie zauważyłem kiedy znalazłaś się tuż obok mnie. - Nie masz się nad czym zastanawiać, kochany. To Paryż, magiczne miasto zabitych marzeń.. - Podkreślając nieco głośniejszym tonem słowo "zabitych" przesunęłaś delikatnie dłonią po moim policzku. - Działaj, nie ma czasu na myśli. One wszystko niszczą, nie uważasz? Są zbędne. - Odsunęłaś się robiąc obrót wprawiając falbanki w ruch. - Ten zły, nieufny świat jest taki tylko dlatego, że tracimy czas! Wciąż to robimy, dlatego przestań. Powtarzam Ci to po raz kolejny, obudź się z wpływów tego miasta i działaj. Nie pozwól aby i tobie odebrały sens błądzenia po tych pięknych ulicach. - Uśmiechnęłaś się. Kochałem te momenty, gdy po ostatniej lampce czerwonego wina zachowywałaś się jakbyś miała znów dwadzieścia lat, a wciąż mówiłaś jak zmęczona życiem trzydziestosiedmio latka próbująca uchronić swoje dziecko przed niszczycielskim światem, ale to oblicze też było mi bliskie. Pokazywałaś, że panujesz nad wszystkim chociaż nie zawsze tak było, udowadniałaś, że jesteś dojrzała i warta każdego zagubionego, męskiego spojrzenia. Ważne teraz jest to ile i dlaczego aż tyle dla mnie znaczysz. Jesteś jak narkotyk, a dla mnie już za późno na odwyk. - Powinieneś już wracać, Diana będzie się denerwować. - Szepnęłaś zabierając ode mnie torebkę. Uśmiechnąłem się muskając ustami twój policzek. 
- Ona się dziś nie liczy, to nasz wieczór.. - Odpowiedziałem 
obejmując Cię w talii. Spokojnie odsunęłaś się spoglądając na mnie z dołu. Z niezadowolonym spojrzeniem zajrzałaś do torebki sprawdzając godzinę, po czym pokręciłaś przecząco głową robiąc jeszcze krok do tyłu.
- Kocha cię, Niall. A ja jestem ostatnią osobą, która pozwoli 
Ci ją zranić.. - Zaczęłaś ujmując moją dłoń. - Dlatego w tej chwili wrócisz do domu, aby się nie niepokoiła. Jest twoją ukochaną, a my z pewnością jeszcze nie raz się spotkamy. Nigdzie nie ucieknę, jeszcze nie teraz, nie powinieneś się martwić. Bonne nuit. - Zaśmiałaś się i bez zbędnych czułości odwróciłaś w drugą stronę ruszając powolnym krokiem w drogę powrotną, a ja z dość idiotycznym uśmiechem wlepiłem wzrok w twoje plecy, czując przeszywającą tęsknotę. Tak to pewne, moje życie zależy już tylko od Ciebie. W takim razie, co czuję do Diany?

~~
Witajcie, Niall Horan w nowym opowiadaniu!,
nie wiem kiedy dokładnie zacznę to opowiadanie jednak czuję, że mogę w to wsadzić trochę serca. Wiem, że zapewne zawodzi was fakt, że nie jest to kolejny szablonowy romans, ale nie chcę już takich pisać. Liczę na opinię, jeśli ktoś chciałby być informowany to robię to jedynie przez Gadu-Gadu. Za wszelkie błędy przepraszam, sprawdzałam, ale jestem człowiekiem, zdarza mi się pomylić. Rozdziały będą pisane nieco inaczej, ale chyba nie muszę tego tłumaczyć. I tak za dużo piszę, koniec.
Do napisania!